Żegnamy się z Wami!
Stało się - przyszedł czas na nowe miejsca, nowe wyzwania, dalsze eksploracje internetu ;) Dziękujemy Wam za wszystko, co zrobiliście by to miejsce w sieci było wporzo nie tylko z nazwy, za wasze blogi i czas spędzony na naszym serwisie. Niestety jesteśmy zmuszeni zamknąć serwis od początku roku 2009. Mamy nadzieję, że będziecie miło wspominać nasz serwis.
Pozostańcie wporzo!
- admini wporzo.com.plStringi czy gacie? Zobacz »
Zabloguj się | Nowy Blog | Wszystkie Blogi | Przypomnij hasło | FAQ | Regulamin
28.01.2008 21:51 część 6. ` popatrz, popatrz - ona ma w sercu skaze! -Nie daruję Ci tego...-wysyczała blondynka
- Ta sukienka wyszła już z mody - powiedziała Kate, z
namalowanym na twarzy szerokim uśmiechem
Podniosłyśmy wysoko głowy i przysiadłyśmy się do Kuby
oraz Kamila.
-Jej.Jaka ona straszna - powiedziałam przewracając
oczami
Kuba znacząco chrząknął.
-No co?!-spytałam zdezorientowana
-W sumie to . . .
-Każdy chłopak chciałby ją tu przelecieć.
-Bo niezła z niej laska.
-Faceci...-jękłyśmy z Kate
A oni wybuchli śmiechem
-Jeśli oczywiście zaliczsz się do tej popularnej,
popowej czołówki.-powiedział Kuba
-Bo rockmeni to brudasi...
-Którzy mają trzymać się z daleka...
-Od pięknych,...
-Słodkich,...
-Różowych,...
-Głupich,...
-Blondynek!.-wykrzyczeli już razem
Te ich dokańczanie było przezabawne.
-Hej!.Ja też jestem blondynką - usmiechnęłam się
kącikiem ust
-Ale nie tą różową i głupią-dopowiedział Kamil, głęboko
zaglądając w moje oczy
-Nie patrz tak na nią, bo się utopisz w jej oceanie
myśli-zaśmiał się Kuba
-Rzeczywiście...Te błękitne perełki są jak wielki
ocean...-powiedział
-To był komplement?-spytałam
Chłopak się uśmiechnął, a ja lekko spłoszona
zaczerwieniłam się.
- Kate...Ale Twoja tajemniczość mnie
przeraza-powiedział Kuba
-hę?-spytał lekko zdziwiona dziewczyna
-Zieleń.Zieleń oczu.Mają taką tenczówkę, która jest jak
piekło i niebo.Jak...
-Cicho!Ona zrozumiała-zaśmiał się Kamil
Kate siedziała cicho, bawiąc się w jedzeniu.Trzymała
łyżkę lewą ręką, chociaż była praworęczna.Umieściła ją
w zupie pomidorowej i taplała ją.Zataczała koła.A jej
policzki przybierały kolor ostrej czerwieni.
Popatrzyłam na nią z boku.
-Hmm...Ja już pójdę do pokoju.-powiedziałam i znacząco
popatrzyłam na Kamila.
Oczywiście nie wiedział o co chodzi.
Kiwłam głową, w strone wyjścia.
-Ja...Chyba też pójdę.
Przestraszona Kate popatrzyła mi w oczy.Było trochę żal
zostawiać ją tak sama.
Ale jej nieśmiałość musiała wkońcu zostać pokonana.
-Kamil...Myślisz, że z tych dwojga coś
będzie?-popatrzyłam na jego usta, jak delikatnie się
poruszają, tworząc lekki, promienny uśmiech, za który
nie jedna dziewczyna dałaby życie
-A myślisz, że Ty i ja?...Że z nami coś
będzie?.-spojrzał uważnie.
Wydawało mi się, że wieki mijają, gdy to mówił.Tak
jakby czas stanął.
Patrzył w ziemie, ja w sufit.Ochoczo liczyłam plamy na
nim.A on pewnei liczył kratki na podłodze...
_________
dawno nic nie pisalam, co?.x)
przepraszam.
mialam chwilowy zanik wenny.
ale powrocil.
i mam juz napisane zkaonczenei opowiadania.
ale spokojnie.
minie sporo czasu, zanim je zakoncze.
mam przeciez jeszcze tyle niespodzianek...xd
` horror bitch. Komentarze (9)
|
| 23.01.2008 17:06 część 5. ` uśmiech, to jedyny sposób na dotarcie do
ludzi.:) Otworzyła nam młoda pani, ku naszemu zdziwieniu.
Miała piękne brązowe, długie włosy i kakaowe oczy.
Twarz pokrywały gęsto piegi.
Miała śliczne dołeczki w policzkach, gdy tylko się
uśmiechnęła.
-Klara.-przedstawiła się - Już na Was
czekaliśmy.-zwróciła się do nas
Uśmiechnęłam się niepewnie.
Na zewnątrz wyszło czterech chłopaków.
Na oko, około szesnastu, siedemnastu lat.
Chcieli zabrać nasze rzeczy do środka.
Jeden ruszył mój pokrowiec z gitarą.
-Z tym to ja sobei sama poradze!.-uśmiechnęłam się
promiennie
Odpowiedział tym samym
-Twój skarb co?
-Jedyny.-odpowiedziałam
Ściągnął ze mnie tzw. torbę podręczną.
-Przynajmniej to Ci wezmę - powiedział nadal sie
szczerząc
Emanowała od niego ciepło.
Nie dało isę go nie lubić.Odrazu było widać, że jest
miłym i otwartym kolesiem.
-Weź.-uśmiechałam się nadal
-Chodźcie dziewczyny, chłopcy zaprowadzą Was do Waszego
nowego pokoju.-powiedziała zadowolona kobieta-Czy Pan
zechciałby zobaczyć pokoje?-zwróciła się do mężczyzny
-Chciałbym tlyko zapłacić i pożegnać się z moimi
dziewczynkami.-odpowiedział zakłopotany
-No to w drogę.-powiedziała Kate
-A więc będziesz na profilu gitary?-spytał się chłopak
-A jak masz na imię?
-A to od imienia zalezy?-spytał
Uśmiechnęłam się tylko.
-Kamil jestem, a Ty...?
-Sonia.-wykrzywiłam twarz - i będę tutaj głównie na
śpiewie, a dodatkowe zajęcia to gitara.Moja koleżanka
Kate jest na proilu gitary basowej.A Ty?-zapytałam
-Perkusja.-odpowiedział
-Już Cię lubię.-odrzekłam
-To tu - wskazał na pokój 44
-Dzielimy go z kimś jeszcze?
-Wejdź,a się przekonasz.
Takl też zrobiłam.
nic nadzwyczajnego.
Dwa łóżka, dwie szafki, jedna szafa, radio i
telewizor.Ładna łazienka i dużo miejsca.
Przepiękny widok na miasto.
Może jestem dziwna, ale właśnie takiego typu widoki
lubiłam.
Zawsze dziwiło mnie to, że ludzie nie obserwują świata
dookoła.
Jadąc autem, nie zastanawiają się ile osób nie poznały,
co przegapiły.
A ja zawsze zastanawiam się jakie przygody kryje w
sobie dane miejsce.
Usiadłam na oknie.
Gapiłam się tak i myślałam.
Co w tej uczelni mogło się zdażyć.
Renomowanej uczelni muzycznej.
To tu uczą się gwiazdy muzyki.
Pożegnanie z tatą Kate przebiegło szybko i bez zbędnego
rozczulania się.Byłyśmy cholernie przejęte tym co wkoło
się działo.
***
Około 14.oO zeszłyśmy na obiad.
Gwar, który znajdował się w jadalni był nie do
zniesienia.Było tam około 600-700 osób.Każda coś mówiła
i przyglądała się nam z zaciekawieniem.
Odbierając jedzenie głośno przełknęłam.Zdezorientowana
patrzyłam tylko po ludziach, czy jakaś nie jest miła.
Do którego stolika się dosiąść.
Zauważyłam Kamila, który machał w moją strone.Był w
drugiej części jadalni.
-Chodź Kate.Tam jest Kamil.
-I Kuba.-powiedziała
Popatrzyłam ze zdziwieniem na nią.Ale nic nie mówiłam.
Szybkim krokiem maszerowałam w stronę stolika,
ale...Oczywiście musi być zawsze ale!.
Blond włosa piękność, w świecącej różowej sukience
stanęła mi na przeciw.
-O!Nowe dziwadło.-powiedziała-stolik dla dziwadeł
tam!-pokazała na róg jadalni
-Już jej nie lubie-wysyczałam i popchnęłam ją,
wylewając przyokazji na jej `piękny strój zupę
pomidorową.
-Ups.-powiedziałam z udawanym smutkiem
_____________________
To na tyle.xd
I jak?.xd
^^
I proszę - nie przewidujcie.xd
Bo mnie się niestety nie da przewidzieć...
` horror bitch. Komentarze (8)
|
| 21.01.2008 12:11 część 4. ` ` ile można żyć, kochać ukradkiem?. Pakując ostatnie rzeczy znalazłam stary list.
List od ojca, w którym pisał, że jestem jego skarbem i,
że zawsze będzie mnie kochać.
A potem miał już nową rodzine.Często wyjeżdzal w
delegacje, stąd ten list.
Usiadłam po turecku i gapiłam się w przestrzeń, nie
dokońca wiedząc co robię.
Po dziesięciu minutach oprzytomniałam.
Spakowałam wszystkie potrzebne mi rzeczy i poprostu
usnęłam.
***
8.Oo - dźwięk budzika.
Najchętniej wywaliłabym go przez okno.
Niestety musiałam się pozbierać.
Wyciągnęłam portfel z oszczędnościami.Przyznam, że było
ich dużo . . .
Od około sześciu lat zbierałam na wyjazd.W sumie to na
początku nie było moje marzenie.Po jakimś czasie stało
się jednak wspólne.
Jadłam śniadanie, ubrałam rzeczy, w pośpiechu
pomalowałam się.
Popatrzyłam ciepło na matkę.
Kochałam ją.Mimo wszystko.
Nie chciała wypuścić mnie z objęć.
Z podwórka dobiegł mnie klakson samochodu.
Wybiegłam i zmierzałam ku aucie.
Na przeciwko wyszła mi Kate.Była taka radosna.Nie
pamiętam kiedy ostatnio aż tak się śmiała.
Jej radość dawała mi otuchę i powody do nadziei.
Ostatni raz zerknęłam na stare blokowisko i okna mojego
pokoju, w których stała mama.
Pokiwała mi.Zrobiłam to samo.
Nie patrząc na nic, władowałam torby do samochodu taty
Kate.
Ruszyłyśmy.
***
Rozglądałam się niepewnie, przez szybę samochodu.
Kate jeszcze spała.
A my zwalnialismy.
Byliśmy już blisko celu.
Niskie, szare budynki, prawie niczym nie różniące się
od polskich gmachów.
Tylko ten deszcz.
Było jakoś smutno i nijako.
Ludzie również byli szarzy.
Z niewyraźnymi minami, spuszczonymi głowami i brudnymi
od kałuż butami.
Wszyscy się spieszyli.
-Jesteśmy -powiedział Michał[ojciec Kate] hamując
-Kate, Kate...Twoej wymarzone miejsce-powiedział powoli
ją przebudzając
-Zostaw mnie...Daj mi misia.-majaczyła przez sen, lekko
się poruszając
Szarpnęłam ją.
-Co?!Już?...Witaj Anglio!.-zawyła z radości.
Puknęłam się otwartą dłonią w czoło.
-Witaj zagłado.-zamruczałam
Pan Michał wziął nasze torby i zapukał do jednej ze
szkół.
Drzwi były olbrzymie.
Otworzyły się skrzypiąc.
____________
xd.
To teraz już wiecie dokąd wyruszyły.xp
ale nadal nie wiecie po co.xd
i tu Was mam.xd
ps.: ^^ notka miała być wczoraj.ale internet szlag
trafił.
` horror bitch. Komentarze (5)
|
| 20.01.2008 17:57 info. ^^ w godzinach wieczornych [czyt. 22.oO-24.oO] pojawi się
czwarty już odcinek!.
Serdecznie zapraszam! x*
A teraz zachęcam do czytania poprzednich odcinków i
komentowania.
` horror bitch. / `we krwi ma zło i gniew. Komentarze (1)
|
| 19.01.2008 15:07 część 3. ` złośliwi mówili na nią piękna. ` On obiecał, że wróci i nigdy nie zapomni.
Ona powiedziała, że będzie dzwonić i pisać.
Ale to były tylko słowa, które zamieniły się w puste
obietnice.
Nigdy już nie patrzyła w tył - nie było po co.
Od tamtego wydarzenia minął rok.
Chyba wydoroślałam, jeszcze bardziej zamknęłam się w
sobie i zaczęłam poszukiwać siebie.
Jednak moje życie powoli uzupełnia się w barwy.
Mama przestała pić, zauważyła, że istnieje i jakoś
bardziej się mną interesuje.
Znalazła prace.
Co raz bardziej jej ufam, w sumie komuś przecież
muszę.
Ciche pukanie do drzwi pokoju.
Po chwili wchodzi uśmiechnięta nastolatka.
-Cześć princessko. - mówi, dając mi kuksanca w żebro.
-To boli, małpo. - na jej widok promienieję.
Zawsze gdy patrzę w ciepłe, orzechowe oczy robi mi się
lżej.
Tak długo starała się do mnie dostać, czasem prawie
wypruwała mi flaki.
Ale właśnei za to jestem jej wdzięczna.
Moja Kate.
Niewinna, słodka.
To ona była królową szkoły, chociaż nigdy nią nie
chciała być.
Wzorowa uczennica, przykładna córeczka, chociaż tak jak
ja z rozbitego małżeństwa.
Straciłam kontakt z ojcem, ona z matką.
Chyba wspólnie ich nienawidziłyśmy.
Ostatnio moja mama i jej tata dużo rozmawiają i często
się spotykają.
Nam jest to całkiem na rękę.Zresztą fajnie byłoby mieć
siostrę, którą się kocha.
Nie wiem czy było dla nas coś ważniejszego niż nasza
przyjaźń.
-I jak, zdecydowałaś się?-spytała
-Na co?...-udałam głupią
Za co oczywiście oberwałam w głowę.
-Aua!.No już dobra, dobra.Czy mam jakieś wyjście z tej
nędznej sytuacji?-przewróciłam oczyma.
-Niech się zastanowie...Hmm.Nie!-wydarłą mi się wprost
do ucha.
Rzuciłam w nią poduszką.
Tak zawsze się kończyło.
Wydurniałyśmy się w nieskończoność.
-Sonia...To dla mnei waaażneee...-przeciągała.
-Okay.
-Naprawdę...Co?!
-No ja się nei powtórze.Bo jeszcze zmienię
zdanie!.-krzyknęłam
-Kochana jesteś!-odpowiedziała i rzuciła się na mnie.
***
Wieczorem pakowałam rzeczy.
W sumie nazbierało się ich trochę.
Najwięcej miejsca zajęły ciuchy.
Poszłam do drugiego pokoju, do mamy.
-Mamuś...Zdecydowałam się-powiedziałam niepewnie.
-Wiem.Rozmawiałam z tatą Kate.Odwiedzimy Was za
miesiąc.-uśmiechnęła się
Powoli chyba wracała do życia.
Bardzo mnie to cieszyło.
Nie czułam już wewnętrznego niepokoju.
-Idź sie pakuj, idź.Musisz być przecież
wypoczęta!-przytulając mnie mówiła.
-Dobrze, już dobrze, idę.
___________________
pare bledow stylistycznych w poprzedneij czesci.
pewnei sami zauwazyliscie oO.
ale jak cholera nie chce mi się poprawiac. xd
hmm.
ta czesc strasznie nudna.
ale jakos nie chcialam was jeszcze wprowadzac do sedna
wszystkiego.
pomyslcie sobie.a co!.xd
dziekuje za wszystkie komentarze x*
Kiku$ kochOm x**
Klaudu$, Ciebie tez.xd x**
^^
i duuzo wiecej.xd x*
` horror bitch. / `we krwi ma zło i gniew. Komentarze (2)
|
| 18.01.2008 23:08 część 2. ` bo nie jesteś zły i nie jesteś sam. Moje kroki odbijały się od zimnej posadzki, a czarne od
kredki łzy spadały na dopiero co wypraną arafatke.
W ciemnym zaułku usiadłam na kartonie, pobrudzonym od
resztek jedzenia.Co rusz patrzyłam, czy ktoś nie
idzie.Było mi jedno czy matka mnie zobaczy.I tak była
teraz pewnie zalana i w najlepsze się bawiła.
Popatrzyłam smutno w strone mojego bloku, a później w
stare okna.
-Długo już tu siedzisz?-spytal uśmiechnięty chłopak
Poprzez mrok widziałam mało, ale ten głos poznałabym
nawet, gdybym już całkiem nie widziałą i ledwo bym
słyszała.
To Dawid.Moja pierwsza [a może i jedyna] miłość.Za
każdym razem gdy go widziałam przechodziły mi ciarki, a
to `coś` w brzuchu wariowało jak oszalałe.
Ale to było dawno.Rok temu.On strasznie się zmienił.Był
nachalny i ciągle przeklinał.Ostatnio dużo też
pił.Jednak sentyment do jego niebieskich oczu wciąż mi
pozostał.
-Dawid?-uniosłam lekko wzrok, wpatrując się w zamgloną
postać.
Usiadł obok.
-Pięknie niebo, co?
-Patrzysz czasem w gwiazdy?-odpowiedziałam pytaniem
-Wyrosłem z tego.
-Z miłości też wyrosłeś?-znowu zadałam pytanie
-Głupia jesteś.
Popatrzył z wyższością.
-Być może.Ale świat potrzebuje głupków, którzy zawsze
będą wierzyć w miłosć.
-Mhm.-odpowiedział, jakby nie słysząc mnie wcale.
Zapadła głęboka cisza, przerywana głębokim oddechem.Był
ciepły, niedoskonały, płytki.
-Kiedyś mogliśmy godzinami siedzieć i patrzeć w
gwiazdy, wyobrażając sobie idealne życie - uśmiechnęłam
się
-Wiem.Ale kiedyś byłaś inna.I ja się zmieniłem.Czas nas
nie lubi.Musze iść.-powiedział zapalając papierosa
-Poczekaj!.Ucieknijmy, chodźmy gdzieś...
Jego niebieskie oczy bystro mi się przyglądały.Już
dawno nie widziałam tego światła w jego oczach.
-Mam puste mieszkanie.-odpowiedział tylko i delikatnie
chwycił mnie za swoją dłoń
-Dobrze.-odpowiedziałam
Nie bałam się.
Tak bardzo chciałam go dotknąć, pocałować.Przeżyć z nim
coś, czego do końca życia nie zapomne.
***
Dziesięć minut później.
Moje usta zatopiły się w jego bez pamięci.Opętany umysł
krązył wokół jego myśli.
Bładził swoim językiem po moim ciele.
Każdy jego ruch odczuwałam z całych sił.
Był opanowany i delikatny.
Zupełnie inny, gdy za pierwszym razem.
Był mój.
Chociaż dzieliłam się nim z milionem.
Był tylko mój.Teraz.
Zębami rozpinał moją bluzkę i sprawnym ruchem ściągnął
ją ze mnie.
Leżeliśmy wtuleni w siebie na miękkiej, jedwabnej,
białej pościeli.
Wiedziałam, że czuję go ostatni raz.
***
Obudziłam się razem z promieniem słońca.
Byłam szczęśliwa, a zarazem zmęczona.
Pozbierałam z ziemi swoje ubrania.
Pocałowałam go w policzek, lekko poruszył głową.Spał
dalej.
Ubrana powędrowałam do domu.
Zobaczyłam to co zawsze.
Wino, butelki, rzygającą matkę.
Wzięłam długi prysznic.
Na nic nie miałam ochoty . . .
***
Około godziny 16.oO pobiegłam na dworzec centralny w
Katowicach.
Przyglądałam się z daleka.
On właśnei wchodził do pociągu.
Razem ze szczęśliwą rodziną.
Był zamyślony i nie swój.
Dalej patrzyłam, a on odjeżdżał.
Ten, który jako jedyny znaczył dla mnie cokolwiek.
Zobaczył mnie przez szybe, położył dłoń na szybie.
Pojedyńcza łza popłynęła po moim policzku.
Obróciłam się na pięcie.
______________________
Jeszcze nie przewidujcie co się stanie.xd
Stałam się nieobliczalna.:)
Zachęcam do czytania!
I dziękuje za wszystkie komentarze x*
` horror bitch. Komentarze (5)
|
| 18.01.2008 15:15 część 1. `jakoby zagubiona księżniczka...we mgle. Pochmurny wieczór, w którym chciałoby się tylko
umrzeć.
Patrząc na stado zdziczałych ludzi, o których nie ma
się pojęcia.
A oni robią przecież takie miny, jakby znali Cię
doskonale.I mówią.Dużo mówią...Plotkują o Twoim kolorze
włosów, kolczykach, o tym, że źle wyglądasz, a Twoje
buty są chyba po pradziadku.
Do rzeczy . . .
W styczniowe wieczory przeważnie siedze w zamkniętym
pokoju ze słuchawkami na uszach, gapiąc się w szarość
świata.
Okna w domu są duże, ale co z tego, gdy nie ma na co
patrzeć?
Moje imię przywodzi na myśl zimę, chociaż tak jej nie
lubię...Brzmi Sonia.Brry, ten pusty, głuchy dźwięk.
Mówią, że jako piętnastoletnia `dziewczynka` powinnam
raczej rozglądać się za dobrym liceum.
Jednak ja nie tego chcę.
Moje oblicze budzi w ludziach obrzydzenie, a może
strach.Nie do końca to wiem.Ale to boli . . .
Katowicki dworzec był zgrozą dla porządnych obywateli
tego miasta.Ale ja tam lubiłam chodzić.Nie czułąm się
obco.
No i nikt nie patrzył się krzywo.Mogłam do woli myśleć,
jeśli akurat jakiś narkoman nie był na głodzie, albo
bezdomny za dużo nie wypił.
Miałam swoją ławkę.Było tam masę moich złotych
myśli...
Przez szklane, zielone oczy wydobywam się szmer
łez.Moze niewidocznych, może zagubionych, ale moich.
Były jak kryształy, których zwykli ludzie nigdy nie
dostrzegną.
Błądziłam między Ligotą, a swoim domem.W świecie
złudzeń nie było tak strasznie.Tylko gdy wybudzałam się
co jakiś czas do realium wydawało mi się, że ciemność
mnie pochłania, zatapia, zabija . . .
__________________
debbie! *.* x**
pisałam Ci na bahu o moim nowym numerze, napisz.:)
` horror bitch. Komentarze (1)
|
| 18.01.2008 14:57 ` a jej łzy były tylko powolną drogą do zgubnego
oceanu. Cześć.^^
Lat piętnaście, tóż to szczeniak przecież.
Na imię Marta.
Znana pod wieloma nickami, ostatnio jednak najczęściej
spotykana pod - horror bitch.
Nie można powiedzieć, że nowicjuszka.
Ale...
Blog nie o mnie, nie, nie!.
To blog, który nie zginie, jak wcześniejsze.
To opowiadanie.
Czy będzie okay?
Hmm.
O to niestety będzie trzeba zapytać mojej wenny, która
czasem ma gorsze dni.
Nie będę pisała codziennie!Bo to nie ja.
Pisze kiedy mi sie chce i jak mi się chce. :)
Zapraszam!.
Za góra piętnaście minut pierwsza część.
ps. - moja fota. oO zaal.xd
` horror bitch. Komentarze (3)
|
|
|
|